Informacje
Wirusy komputerowe atakują od 25 lat.
Wirusom atakującym nasze komputery stuknęło 25 lat. Dzisiaj nie są już niewinnymi żarcikami jak po "narodzinach". I coraz częściej z komputerów przesiadają się na komórki.
Pierwszy wirus komputerowy powstał w lipcu 1982 r. Napisał go amerykański 15-latek Richard Skrenta. Wirus nazywał się Elk Cloner i roznosił się przez dyskietkę z systemem operacyjnym komputera Apple II. Nie był zbyt szkodliwy - na ekranie komputera pojawiały się migoczące obrazki i złośliwe żarty.
Sześć lat później Robert Morris, student z Uniwersytetu Cornella w Nowym Jorku, stworzył niegroźnego, zdawałoby się, robaka. Jego celem miało być pokazanie administratorom ówczesnych systemów, że elektroniczny złośliwiec może się przenosić z komputera na komputer. Robak złożony z trzech tysięcy linijek kodu został wpuszczony do internetu przez jeden z serwerów na Harvardzie. Dwie godziny później do zainfekowanych maszyn nie mogli się dostać nawet administratorzy. Łącznie zarażonych zostało 6 tys. komputerów. Problem rozwiązali dopiero naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley i słynnej uczelni technicznej MIT w Bostonie. Morris przyznał się do stworzenia robaka, został ukarany grzywną i 400 godzinami prac społecznych.
Pierwsze wirusy najczęściej niszczyły dane zgromadzone w komputerach. Jednak ich twórcy zorientowali się z czasem, że mogą one przynieść całkiem wymierne korzyści. Kiedyś wirus był znakiem firmowym twórcy, dziś to bezwzględny złodziej, często sprytnie zamaskowany i działający samodzielnie. Każdy ma określone zadanie, czasem jednak łączą swoje możliwości. Programy szpiegujące (spyware) kontrolują każde kliknięcie nieświadomego internauty i zbierają informacje o nim. Trojany podszywają się pod inne programy i pozwalają np. na opanowanie komputera przez hakera. Podobnie działają rootkity, bardziej niebezpieczne od trojanów, szalenie trudne do usunięcia. Keyloggery odczytują i zapisują naciśnięcia klawiszy (prosta droga do wykradania haseł, np. do kont bankowych). Crackery łamią zabezpieczenia serwerów.
Komputerowe robaki mnożą się za pomocą poczty elektronicznej, kradną ją i rozsyłają spam. Wirusy działają też globalnie, paraliżują sieć i powodują straty liczone w milionach dolarów. Najnowsze zjawisko to phishing, czyli e-maile podszywające się pod oryginalne witryny, mające na celu wyłudzenie pieniędzy.
Blisko 90 proc. komputerów na świecie działa pod systemem Windows. Dlatego "okienka" są najczęściej atakowane przez złośliwe programy. Alternatywa dla Windowsów - program Linuks - wbrew pozorom też nie jest całkiem odporny na cyberataki. Jednak wirusów atakujących Windowsy powstało około 90 tys., natomiast Linuksy - ledwie 40.
Dlaczego Windows jest bardziej podatny na infekcje? Zawiera wiele błędów otwierających wirusom furtki. Nawet jeśli programiści zamykają je łatkami, zaraz ktoś znajduje nowe. Słabością Windowsów jest też ich jednorodność. Ten sam program pocztowy Outlook jest pakowany do każdej kopii systemu. Tymczasem Linuks korzysta z programów pocztowych o wielu standardach. A jego kod źródłowy podlega drobnym modyfikacjom, w przeciwieństwie do Windowsów strzeżonych przez prawo autorskie. Wirusy wykorzystują też, że użytkownicy systemu Windows bez zastanowienia otwierają podejrzane maile i wchodzą na niebezpieczne strony. Tymczasem Linuks zmusza do chwili zastanowienia, pyta: jesteś pewny, że chcesz to otworzyć?

